Biorę odpowiedzialność za to, co mówię, nie za to, co Ty rozumiesz.

sobota, 22 listopada 2025

Była pełnia życia, jest połowa.

Powiem Wam, że ciężko jest rezygnować z czegoś co się kocha, a są rzeczy ważniejsze. Powiem Wam, że ciężko jest mieć priorytety poustawiane nie tak jak woła serce, ale tak jak każe rozum.
Powiem Wam, że od kiedy wycofałam się z zajmowania stroną o Łodzi, czuję się niekompletna. Jakbym robiła to za karę, a przecież uzupełnienie edukacji jest ważne i nie chcę się wycofywać, bo wiem, że otworzy mi to szereg furtek.
Uzupełniam skrupulatnie blog o Łodzi, ale social mediów już nie prowadzę. Stoją sobie, jeść nie wołają. Na zdjęcia już też nie chodzę. W ogóle już nie szwendam się po mieście. Tylko w domu siedzę.


Jedyna osoba, z którą łapałam kontakt w szkole, wypisała się. Reszta to nieopierzone małolaty, większość zza Ukrainy, nie mamy o czym ze sobą gadać, za duża różnica wieku. Trudno, nie chodzę do szkoły dla towarzystwa, robię swoje i wyjazd.
A ta koleżanka, która odeszła, obliczyła, że nie opłaca się jej porywać na głos ambicji. Gdy skończy szkołę, będzie akurat odchodzić na emeryturę, a nie zamierza pracować. Dlatego zrezygnowała. Ona ma co robić. Teraz pracuje na pełny etat i przyznała, że nie ma kiedy zrobić tekstów semestralnych, zwłaszcza, że jest sama i z obowiązków nikt ją nie wyręczy. A uczyć się na egzaminy? Rozumiem ją.

Powiem Wam, że odłożyć na później to na co te parę pracowałam i stało się moim portfolio, które otworzyło mi wiele drzwi i pozwoliło poznać wielu wspaniałych ludzi; było bardzo trudne, ale podobno bardzo mądre.
Powiem Wam, że życie straciło smaczek. Praca, powrót do domu, lekcje, teksty, nauka, znów kolejny dzień, praca i tak cały czas... Nie odczuwam w tym już szczęścia.
Wiecie, że gdy zdam maturę, będę mieć 42 lata? Gdy skończę studia, będę przed pięćdziesiątką.

14 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię doskonale, tu zawsze rozum walczy z sercem.
    Miałam podobnie na podyplomówce, przez dwa lata nie czytałam książek, a do tego małe dziecko, na szczęście mąż był bardzo pomocny.
    Wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mózg: Rozumiesz? Serce: Teraz czuję!
    Rozumiem Cię, wiem, jak jest, z tym, że ja akurat lubię się uczyć i jakoś tak jest, że wbrew różnym przeciwnościom robię to wciąż. teraz myślę o podyplomowych z psychologii pozytywnej. Wciąż mnie wołają te studia. Ale już trochę szkoda mi weekendów, forsy też.
    Anno, życzę Ci abyś zrealizowała swoje plany, żebyś wytrwała. Wierzę, że tak będzie. Tego Ci życzę, uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym uczyła się w kierunku, który mnie pozytywnie nakręca, byłoby lepiej, ale ja się teraz uczę rzeczy, których nie lubię i nie korzystam z tych informacji, nie są mi do niczego potrzebne więc męczy mnie to. Mnie rzadko boli głowa, naprawdę rzadko, na palcach jednej ręki można zliczyć, ile razy w życiu bolała mnie głowa. A teraz mi się czasem odpala lekkie ćmienie.
      Z drugiej zaś strony, bardzo ważne jest portfolio, z którego prowadzenia zrezygnowałam. Zastanawiam się co będzie za te cztery lata i czy faktycznie znajdę pracę marzeń. Taki tego wszakże cel.

      Usuń
  3. Się nie martw, ja już 34 lata maturę zdaję i jeszcze nie zdałam 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako nauczycielka w szkole średniej. To był taki żart, bo co roku mam maturę 😀

      Usuń
    2. Frau Be: A nie mogłabyś koleżance, z racji blogowej znajomości, załatwić matury w trybie przyśpieszonym?

      Usuń
    3. To nie do mnie należy, od tego jest OKE, ale korepetycji mogę udzielić, czemu nie?

      Usuń
  4. Jeny rozumiem, jak rozum walczy z sercem. Trzymam kciuki, byś odnalazła to, czego potrzebujesz. Ja po maturze trzy razy dostawałam się na studia, z muzycznych jestem dumna, ale trzy razy głos mój krzyczał, że tego nie chce. Po trzecim razie zaniechałam pomysłu studiowania. Teraz myślę, ze jedyne studia, które by mnie cieszyły to malarstwo, ale mało opłaca mi się to. To też wydatki i czas. Pracuję i choć malarstwo to ciężka sztuka, by cokolwiek sprzedać, choć cosik się udało, to moje serce i rozum mówią mi, że mam się tego trzymać. Moje życie bez pasji byłoby niepełne. Nie mogę tylko pracować, żyć dom- praca, nie mogę tak. Wiem, co to znaczy i wiem, jak mnie to wykończyło. Naprawdę Aniu życzę, by wszystko się ułożyło, byś tu i teraz tez czuła się z sercem w zgodzie. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie mogła tak, ale będę musiała, bo pracy, szkoły, domu i pasji już nie pociągnę, musiałabym noce zarywać.

      Usuń
  5. Zawsze jestem pełen podziwu dla osób, które niezależnie od wieku i zajęć, nadal uczą się. Ale również świetnie zdaję sobie sprawę, że często połączenie pracy, obowiązków domowych i jeszcze uczęszczanie do szkoły jest niezmiernie wyczerpujące i nieraz okazuje się po prostu niewykonalne—niestety, doba my tylko 24 godziny, jak też musimy poświęcić 6-8 z nich na sen.

    Sam przez jakiś czas pracowałem i chodziłem na wykłady, nie było to łatwe. Na wieczornych wykładach większość studentów pracowała (byli na nich też dzienni) i niejednokrotnie zasypiali podczas nich. Jednego wieczora pisaliśmy egzamin, w sali całkowita cisza… i nagle rozlega się chrapanie! Facet po prostu padł ze zmęczenia. Znałem też osoby, które m.in. starały się zostać „certyfikowanymi księgowymi” i już pracując, brały różne kursy zawodowe. W międzyczasie ilość obowiązków (i godzin) w pracy zwiększała się, pojawiły się dzieci—i postanowiły przerwać edukację, bo nie tyle, że jej kontynuacja stała się niemożliwa, ale nawet okazała się właściwie niepotrzebna w ich obecnym zatrudnieniu.

    A co do wieku—moja klientka poszła na prawo i została adwokatem w wieku ponad 40 lat (świetnie sobie w tym zawodzie radzi)—i opowiadała mi o kobiecie ze studiów, która miała 60 lat, gdy została adwokatem, a na emeryturę zamierzała przejść w wieku 75 lat.

    W Twoim przypadku nadal jestem zdziwiony, że w Polsce nie ma innych możliwości zaliczenia szkoły średniej, chociażby poprzez naukę w domu (‘korespondencyjnie’), bez potrzeby uczęszczania do szkoły. To jest ogromne poświęcenie z Twojej strony—tym bardziej, że ten etap edukacji to jedynie furtka na Twoje przyszłe studia.

    Życzę Tobie, abyś dała sobie radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiesz zatem doskonale. Tak, ostatnio niedosypiam i są już tego konsekwencje. Do lekcji siadam codziennie, bo muszę. Widzę tempo progresu. Przedmiotom, które lubię, nie muszę poświęcać uwagi, dużo wiem ponadprogramowo, wystarczy, że chodzę na lekcje. Niestety znacznie więcej przedmiotów jest, których nie stosuję w życiu, nie są mi potrzebne i nie lubię. Tym właśnie muszę codziennie poświęcać uwagę, jeżeli chcę zaliczać semestry. I coraz mniejszą mam na to ochotę. Spadek energii życiowej jest u mnie zauważalny.

      Są takie opcje jak korespondencyjny czy przyspieszony, ale ja sobie w tym nie dam rady. Muszę mieć tego nauczyciela indywidualnie, np. z jednego przedmiotu mam korepetycje w godzinach szkolnych. Potrzebuję chodzić do szkoły i mieć kontakt z nauczycielem, bo sama tego niestety nie ogarniam.

      Dzięki.

      Usuń